Fotowoltaika jest najszybciej rozwijającą się gałęzią przemysłu na świecie. W ciągu ostatnich 10 lat moc zainstalowanych ogniw wzrosła blisko 40-krotnie. Jest to bezprecedensowy przyrost w historii światowej energetyki. Jak się ma w Polsce?

Także w naszym kraju obserwuje się szybki rozwój fotowoltaiki, przynajmniej od pięciu lat. W 2018 roku nastąpił prawdziwy boom jeśli chodzi o mikroinstalacje o mocy do 50 kW, instalowane przez prosumentów, których celem jest wytwarzanie prądu na własne potrzeby, o czym napisał właśnie portal Wysokie Napięcie.

Warto jednak podkreślić, że powstają też elektrownie słoneczne duże o mocy zbliżonej do jednego megawata. Kilka z nich przekracza nawet 2 MW, ale jednak większość jest dużo mniejsza. We wrześniu 2013 roku działało zaledwie 14 małychinstalacji fotowoltaicznych o łącznej mocy jedynie 1,75 MW. A na koniec marca 2018 roku podłączone do sieci były aż 602 elektrownie słoneczne o łącznej mocy 110,6 MW. Ich właścicielami są przedsiębiorcy lub samorządy, którzy wytwarzają prąd na własny użytek, a także producenci generujący energię w celu jej sprzedaży.

Moc i liczba elektrowni fotowoltaicznych podłączonych do sieci w Polsce. Źródło: URE
Jak się ma pierwsza duża farma fotowoltaiczna w Polsce 

Zlokalizowana jest na terenie gminy Wierzchosławice pod Tarnowem. Składa się z 4445 paneli fotowoltaicznych (każdy o mocy 225 watów) ustawionych na działce o powierzchni dwóch hektarów. Łączna moc tej elektrowni wynosi jeden megawat.

W ciągu pierwszego roku pracy farma wyprodukowała około blisko tysiąc megawatogodzin energii. Dzięki temu gmina Wierzchosławice – jej właściciel – zarobiła 500 tysięcy zł na sprzedaży energii elektrycznej i zielonych certyfikatów. Jednak spadek cen zielonych certyfikatów spowodował, że zysk w kolejnych latach był dużo niższy i inwestycja przez lata przynosiła straty. Jeszcze w 2017 roku władze gminy rozważały ogłoszenie upadłości.

Jednak dzisiaj sytuacja się zmieniła. Po pierwsze, spadły koszty produkcji energii – taką samą elektrownię fotowoltaiczną można uruchomić za połowę tego, co w 2011 roku. Zmienił się też system wsparcia na aukcyjny, nie grozi więc ryzyko spadku przychodów poniżej zakładanego na starcie poziomu.

Elektrownia fotowoltaiczna w Wierzchosławicach

Jak informują władze gminy elektrownia cieszy się wielkim zainteresowaniem chcących zaistnieć na rynku fotowoltaiki. Farmę ciągle wizytują potencjalni inwestorzy, którzy pragną na własne oczy zobaczyć jak pracuje taka elektrownia. Ze względu na dobre wyniki gmina planuje rozbudowę inwestycji. Niedługo, dzięki dodatkowym trzem tysiącom paneli moc elektrowni zostanie powiększona z obecnego 1 MW do 1,8 MW. Warto dodać, że spółka gminna Energia Wierzchosławice ma plany związane także z energią geotermalną. W tym celu już ogłosiła konkurs ofert na wybór partnera do poszukiwań zasobów wód geotermalnych.


Największa elektrownia fotowoltaiczna o mocy czterech megawatów

działa w gminie Czernikowo koło Torunia. Jej roczna produkcja prądu wystarcza na pokrycie zapotrzebowania około 1600 gospodarstw domowych. Instalacja składa się z blisko 16 tys. paneli – każdy o mocy 240 watów. Farma zajmuje powierzchnię ponad 2,4 hektara, co odpowiada wielkości kilku boisk do piłki nożnej. Zajmuje trochę miejsca, ale nie zanieczyszcza powietrza, nie wytwarza odpadów ani nie emituje hałasu. Tej mocy elektrownia konwencjonalna emitowałaby rocznie około 3 tys. ton dwutlenku węgla. Właścicielem farmy w Czernikowie jest spółka Energa, która zakłada zwiększenie udziału OZE w mocach wytwórczych do 60% przed 2020 rokiem.

Elektrownia fotowoltaiczna w Czernikowie

O połowę mniejsze elektrownie słoneczne znajdują się w Ostrzeszowie (Wielkopolska) i Cieszanowie (Podkarpacie). Co ciekawe, zajmują dwukrotnie większą powierzchnię. Ale prawdziwe giganty są dopiero w planach.

W powiecie inowrocławskim mają powstać elektrownie słoneczne zajmujące jedna 10, a druga 30 hektarów. Jednak przeciwko temu protestują mieszkańcy. Czy francuskiej firmie Quadran uda się ich przekonać? Dobrze by było, bo Polsce grozi niewywiązanie się z zobowiązań unijnych w zakresie udziału prądu z odnawialnych źródeł energii do 2020 roku, co może kosztować nas nawet 8 miliardów złotych.

Instytut Energetyki Odnawialnej na zlecenie Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii właśnie podjął inicjatywę zmierzającą do przygotowania działań awaryjnych. Polskie firmy działające w sektorze OZE zostały zniszczone, banki nie chcą nawet słyszeć o kredytach na OZE, bo poniosły straty na wcześniejszych projektach, więc na ratunek można liczyć chyba tylko ze strony zagranicznych podmiotów, które mają możliwości sfinansowania inwestycji.

Bartłomiej Igliński
fot. pixaby.com

Artykuł ROZWÓJ OZE. Najszybciej w stronę słońca pochodzi z serwisu REO.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here