• Stulecie Niepodległości powinno stać się czasem zadumy nam znaczeniem terminu: suwerenność.
  • Tymczasem Polska przegrywa walkę o tanią i bezpieczną energię, coraz bardziej uzależniając się od węglowodorów z Rosji.
  • Czas na decyzje odwracające ten trend.


Przed nami Stulecie Niepodległości Polski. Data symboliczna, ale i skłaniająca do refleksji. Tym co definiuje dziś samodzielność poszczególnych krajów jest przede wszystkim energetyka. To ona wpływa na konkurencyjność gospodarki w kontekście cen energii, a w przypadku niektórych krajów – jak Rosja – stanowi potężne narzędzie nacisków politycznych. W tym strategicznym obszarze rocznicowa zaduma nie napawa optymizmem.

Wytwórcy energii znaleźli się w potężnym kryzysie wynikającym z uzależnienia od węgla, który w Unii Europejskiej jest sukcesywnie rugowany. Ceny uprawnień do emisji CO2, w związku z polityką klimatyczną uzgodnioną w Brukseli, rosną i jest to stały trend, na który – jako Polska – wielokrotnie zgodziliśmy się.

Być może Stulecie Niepodległości jest dobrym momentem na uzmysłowienie sobie, że to właśnie dziś politycy muszą podjąć odważne decyzje definiujące transformację energetyki w nowoczesnym, a przede wszystkim rentownym, kierunku.

Krajowy przemysł zaczyna odczuwać presję na wzrost cen energii i domagać się rekompensat od rządu. Zagrożona jest jego przyszłość, a więc i los całej gospodarki. Czy konsumenci prądu w obliczu niepewności sami wejdą w rolę jego producentów? Co się wtedy stanie z firmami takimi jak PGE, Tauron, Enea czy Energa?

Decydenci muszą podjąć odważne decyzje „tu i teraz” albo kolejnej rocznicy polskiej niepodległości będzie bliżej do stypy aniżeli wesela.

Dla mnie Stulecie Niepodległości będzie naznaczone wzrastającym importem rosyjskiego węgla. Bliski wydaje się już moment, w którym wstrzymanie dostaw surowca wydobywanego głównie na dalekiej Syberii, w Zagłębiu Kuzbaskim, sparaliżuje proces wytwarzania energii w całej Polsce.

Czas skończyć ze szkodliwym mitem węgla gwarantującego Polsce bezpieczeństwo.

Kopalnie na Śląsku nie są w stanie sprostać krajowemu zapotrzebowaniu. Głębinowe, a nie odkrywkowe (a więc droższe w utrzymaniu), źle zarządzane i obciążone przywilejami pracowniczymi (czyli po prostu państwowe) – taki jest prawdziwy obraz górnictwa. Na domiar złego niefrasobliwa polityka zagospodarowania przestrzennego spowodowała, że na nowych złożach węgla kamiennego wybudowano drogi i domy.

Jest prawdziwą ironią losu, że w Stulecie Niepodległości nie tylko stajemy się coraz bardziej zależni od rosyjskiego węgla, ale także nierozwiązane pozostają kwestie gazu i ropy importowanych z Rosji.

W ostatnich miesiącach mogliśmy dowiedzieć się o nowym gigantycznym kontrakcie Grupy Lotos zawartym z powiązanym z Kremlem Rosnieftem oraz o rekordowych zakupach PGNiG dokonanych w Gazpromie. O ilu takich sytuacjach nie dowiedzielibyśmy się w ogóle, gdyby nie cyniczna gra Rosjan publikujących takie doniesienia?

Media wciąż informują o postępach w uniezależnianiu się od rosyjskich węglowodorów. Kilka dni przed wyborami samorządowymi mogliśmy usłyszeć kolejno:

• O odkryciu nowych złóż gazu na Podkarpaciu, które będą prawdziwym game changerem (co prywatnie bardzo mnie ucieszyło, bo wydobycie krajowe jest ważne a zmniejsza się).
• O podpisaniu umowy na odbiór gazu skroplonego z amerykańskich terminali (nie mają jeszcze pozwolenia na budowę).

W deklaracjach o wzrastającym bezpieczeństwie energetycznym Polski sporo jest fleszy, a mało zrealizowanych obietnic. Dlatego warto pytać o to, czy politykom wystarczy determinacji, by uczynić Polskę prawdziwie niepodległą? By pomyśleć o naszym państwie w horyzoncie dalszym niż kadencja sejmowa? Przypomnę, że kluczowy gazociąg Baltic Pipe politycy budowali już kilkukrotnie…

W Stulecie Polskiej Niepodległości decydenci powinni na poważnie pomyśleć o energetycznej podległości wobec Rosji.

Na chwilę wyrwać się z ciągłego trybu kampanijnego i przejść do konkretów. Żyjemy już od trzech dekad obietnicą zmian. Jednak w sferze praktycznej, jeśli coś spektakularnego się w tej materii dzieje (nie mówię tu o symbolicznych wolumenach ropy i gazu spoza Rosji), to raczej na niekorzyść.

Przykłady?

1 Dlaczego stworzono legislację, która zniszczyła sektor energetyki wiatrowej w naszym państwie? Komu przeszkadzało to, że dynamicznie przyrastała liczba turbin produkująca energię z polskiego wiatru a nie z rosyjskiego węgla, ropy czy gazu? Stulecie Niepodległości nie będzie świętem branży wiatrowej generującej prąd bez udziału Rosjan, ale stypą w związku z falą bankructw, którą wywołały decyzje naszych polityków.

2 Podczas kryzysu energetycznego uderzającego w rentowność energetyki, wywołanego patologicznym uzależnieniem od węgla, inicjuje się dialog z Komisją Europejską, by pomogła Polsce w tej trudnej sytuacji. Jednocześnie zapowiada się budowę gigantycznej elektrowni węglowej w Ostrołęce, torpedując szanse na owocne negocjacje w Brukseli.

3 Ministerstwo Energii informuje, że bez budowy niskoemisyjnej elektrowni atomowej nie sposób wypełnić klimatycznych wymogów Unii Europejskiej. Jednocześnie rząd blokuje jej budowę, symulując, że projekt się toczy.

To są rzeczy duże, które rzutują na przyszłość Polski.

Politycy! Weźcie wreszcie odpowiedzialność za losy naszego kraju.

Niech Stulecie Niepodległości będzie dobrą zmianą dla naszego bezpieczeństwa energetycznego. Na razie mamy do czynienia z odwrotnym procesem…

Sam odrobiłem lekcję w tym temacie, o czym będziecie mogli przekonać się już na początku listopada, gdy do księgarń trafi moja książka pt. Stawka większa niż gaz. Ukryta wojna o niepodległość Polski. Patronat nad nią objęło REO.



REO POLECA

Połączenie fotowoltaiki z biogazownią rolniczą

Artykuł REO ENERGIA: Na Stulecie Niepodległości rośnie import rosyjskiego węgla, ropy i gazu pochodzi z serwisu REO.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here