Minister energii Krzysztof Tchórzewski deklaruje, że trzeba wspierać rozwój fotowoltaiki, bo ta część rynku jest w naszym kraju w zastoju. Jednocześnie cały czas stoi na stanowisku, że Polsce potrzebna jest elektrownia jądrowa. Po co? Aby utrzymać w systemie wytwórczym elektrownie węglowe.

Czytanie odpowiedzi na interpelacje poselskie potrafi czasem podnieść ciśnienie. Otóż Paweł Pudłowski z Nowoczesnej zadał ministrowi Tchórzewskiemu następujące pytanie: W jaki sposób zamierza Pan Minister przekonać premiera do budowy elektrowni atomowej w Polsce? Tadeusz Skobel, podsekretarz w ministerstwie, przyznał, że jego zwierzchnik popiera ten pomysł. Bo przecież polityka klimatyczna Unii Europejskiej wymusza na nas doprowadzenie do spadku udziału węgla w produkcji energii elektrycznej. A prądu potrzebujemy coraz więcej. Skobel sam zatem stawia pytanie: Jakie źródło energii może nam zapewnić stabilne dostawy energii elektrycznej bez względu na pogodę i z zachowaniem podstawy naszego bezpieczeństwa energetycznego? Oczywiście atom.

Wszystko brzmi pięknie – mamy emitować mniej CO2; ma być bezpiecznie, bo nad całym procesem będą czuwać doświadczeni polscy specjaliści. Jednak celem przedsięwzięcia jest… utrzymanie w systemie elektrowni węglowych.

Czyli bądźmy eko, ale górnikom podpaść nie można.

Do końca 2018 roku Ministerstwo Energii przedłoży rządowi projekt nowelizacji Programu Polskiej Energetyki Jądrowej. Zdaniem urzędników finansowanie na pierwszą elektrownię atomową na pewno się znajdzie, i to wkrótce po podpisaniu umowy z generalnym wykonawcą. Najwyższa Izba Kontroli w marcu informowała, że program prac nad rozwojem energetyki jądrowej w Polsce jest na tyle opóźniony, że pierwszą elektrownię zobaczymy (warto dodać: jeśli zobaczymy) dopiero po 2030 roku.

Czy sama energetyka jądrowa i węglowa to dobre rozwiązanie? Nie bardzo. Dlaczego? Najprościej wyjaśnił mi to kilka miesięcy temu prof. Andrzej Chochowski z SGGW:

Ja chyba powoli staję się zwolennikiem rozwoju równolegle energetyki jądrowej i energetyki odnawialnej. To znaczy, że są systemowe elektrownie jądrowe i mnóstwo energetyki odnawialnej jako forma rozproszona, uzupełniająca energetykę lokalną, podnosząca niezawodność zasilania, obniżająca koszty. Ciągle musimy pamiętać, że energetyka węglowa to oprócz węgla, oprócz tego, co płacimy za energię elektryczną w naszych rachunkach, to jeszcze renty wypadkowe, tragedie, choroby i odszkodowania.

Dlatego, skoro Ministerstwo Energii ma w sobie tyle odwagi, by zacząć na poważnie rozwój energetyki jądrowej w Polsce, niech znajdzie też siły, by w końcu powiedzieć lobby węglowemu: stop.



REO POLECA

REO ENERGIA: Ściągawka dla rządu. Czy węgiel? Odpowiedź musi brzmieć: Nie!

Artykuł REO ABSURD: Energia jądrowa w służbie węgla? Kolejne podejście polskiego rządu do atomu pochodzi z serwisu REO.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here